|
____Patrząc
nocą na oświetloną księżycem bryłę chaty zbudowanej narzędziami,
które tysiące lat temu wydawały
się łączyć drogą magicznych procesów różne potężne moce
w jednym stopie metali, widziałem jak w tym kształcie wielkiego
stogu trzciny nikną ludzkie sylwetki, a z wnętrza dobiega śmiech,
odgłosy rozmów i zabawy ogrzanej pachnącym ogniskiem. I chociaż
świat wyglądał dla ludzi sprzed tysiącleci zupełnie inaczej, tak
jak całkiem odmiennie wyglądać mogły ich domy, to wielką przyjemność
sprawiała mi myśl, że poczucie bezpieczeństwa i radość obcowania
ze wspólnotą w przytulnym teraz wnętrzu razem budowanej chaty mogły
być podobne. Wystarczyło usłyszeć
w rozmowach pełne powagi objaśnienia rzeczywistości,
jakie młodym czynili starzy, wspomnieć wygodny sen zmęczonych pracą,
przywołać rubaszne wręcz oczekiwanie
na apetyczny posiłek piekący się właśnie nad ogniem i dumę
z posiadania brązu oraz pomyśleć, że zaraz znowu wejdzie się do
środka pomiędzy to wszystko, tak jak z niecierpliwością mógł zbliżać
się do domostwa ktoś, kto tysiące lat temu wracał wyszedłszy na
chwlę na ciemne obrzeża wioski.
Piękno i poetyka podjętego
przez nas wysiłku stworzenia rekonstrukcji prehistorycznej osady
opiera się na czarze prawdy i poszukiwania wiedzy, które przenikają
pejzaż budowanej wioski, nadając jej siłę wyrazu bytu pełnego,
do spodu wiernego swej naturze. |
|